Przesunięty przez: Koniarek
2016-01-28, 15:25
The Walking Dead: 400 dni - solucja
Autor Wiadomość
 agusia16 
Administrator


Informacje
Aktualnie gram w: Filary Ziemi
Pomogła: 9 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 26 Maj 2010
Posty: 3097
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2015-08-02, 17:16   The Walking Dead: 400 dni - solucja

Wszelkie prawa do solucji są moja własnością.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione
agusia16


The Walking Dead: 400 dni - solucja

autor - agusia16


Dodatek DLC do Walking Dead sezon pierwszy ukazuje rozgrywa się 400 dni po wybuchu epidemii i opowiada historię pięciu różnych osób. Wybór którą wybierzemy jest dowolny.

Vince 2 dni

Właśnie zabiłem człowieka. Krzyczał, że to nie on zabił mojego brata. Strzeliłem i uciekłem. Schowałem się w uliczce, a ponieważ ścigała mnie policja, wrzuciłem broń do kubła na śmieci. Niestety nie udało mi się uniknąć kary i właśnie razem z pozostałymi byłem transportowany do więzienia. Niestety utknęliśmy w korku. Dwóch debili ciągle się kłóciło. Próbowalem ich jakoś uspokoić, udało mi się. Niestety wywiązała się sprzeczka między dwoma skazańcami z przodu wozu. Jeden zaczął drugiego dusić. Strażnicy nie reagowali. Powiedziałem strażnikowi, by coś zrobił, a ten niewiele myśląc zastrzelił go. Drugi z nich także już nie żył. Strażnik był wściekły, mierzył do nas z broni, ale jeden z nas go uspokoił. Przez okno zobaczyliśmy jak ludzie zjadają innych ludzi. Chcieliśmy, by ruszyli, uciekali, ale wydarzyło się coś strasznego. Uduszony więzień zaatakował strażnika, który chwilę później już nie żył. Chodzący trup szarpał się, chciał zaatakować także nas. Wiedzieliśmy, że jego kostka dłużej nie wytrzyma i w końcu nas dopadnie. Pomyślałem, że trzeba zdobyć broń strażnika, która leżała pod jego ciałem. Razem udało się nam go przesunąć (Q). Sięgnąłem po broń.



Teraz musieliśmy się jakoś wydostać. Próbowałem rozbić szybę za pomocą strzelby, ale ani drgnęła. Spojrzałem więc na przód auta. Mogliśmy tamtędy wyjść, ale najpierw trzeba było zdobyć kluczyli do kajdanek. Niestety strzał zwabił żywe trupy, który zaczęły wdzierać się do samochodu. Nie mieliśmy pojęcia jak pozbyć się kajdanek i łańcuchów. Spojrzałem na nie. Nie było wyjścia. Musiałem strzelić w kajdanki na kostce jednego z moich kolegów, Danny’ego z lewej lub Justin’a z prawej. Wybrałem Danny’ego i strzeliłem dwa razy.



Udało się nam, razem z Justinem uciekliśmy z wozu.

Wyatt 41 dni

Byliśmy ścigani, byłem wściekły na kolegę, że zastrzelił tego gościa. Za nami jechał ich samochód, więc dostałem broń i musiałem strzelać tyle razy, aż wóz zjechał z drogi i zniknął mi z oczu. Jechaliśmy kawałem do przodu, we mgle i rozmawialiśmy, zjechaliśmy z drogi. Poszukałem w schowku trawki, tak jak prosił Eddie, ale oprócz nabojów, które zgubił tydzień wcześniej nic już nie znalazłem. Naładowałem broń. Eddie cały czas gadał i nagle rozległ się huk i dźwięk uderzenia, kogoś potrąciliśmy. Nie wiedzieliśmy, czy to człowiek, czy nie. Mój kolega stwierdził, że to jednak był człowiek i postanowił wyjść by to sprawdzić. Na ulicy leżało chyba nasze lusterko, a na szybie zwisał kawałem ubrania. Nie chciałem się zgodzić, by Eddie wyszedł sam. Ten wymyślił, że będziemy grać w kamień, papier, nożyczki. Oczywiście wygrałem i Eddie wyszedł z samochodu. Krzyknąłem za nim. Rzucił mi kluczyli od samochodu. Sięgnąłem po nie, leżały na podłodze.



Nagle pojawił się samochód, który nas wcześniej gonił i do samochodu wtargnął facet, który mnie szarpał. Broniłem się (Q), po czym zamknąłem drzwi, uruchomiłem samochód i odjechałem, zostawiając Eddie’go.

Bonnie 220 dni

Byłam byłą narkomanką. Był ze mną opiekun, który bardzo mi pomógł. Był dla mnie bardzo miły, bardzo go lubiłam, ale był żonaty. Naszą rozmowę przerwała jego żona Dee. Podobno miała dla niego jakąś niespodziankę. Była wściekła i zazdrosna. Wracaliśmy do domu, ale nigdy do niego nie dotarliśmy. Ktoś zaczął nas gonić. Leland i Dee uciekli, ja ruszyłam za nimi, ale postrzelili mnie. Biegłam dalej, ale padał deszcz i było ślisko. Poślizgnęłam się i zjechałam ze skarpy. Gdy oprzytomniałam atakował mnie chodzący trup. Kopnęłam go. W oddali widziałam Lelanda i Dee. Uciekłam w pole kukurydzy. Za plecami widziałam światła goniących mnie ludzi. Przeskakiwałam cały czas na prawo i gdy usłyszałam i zobaczyłam cienie kobiety i mężczyzny mówiących, że nikogo nie widzą, ruszyłam do przodu.



Trafiłam na pole, na którym stał traktor. Musiałam znaleźć jakąś broń. Wyciągnęłam zatem wbity w ziemię pręt, chwyciłam go i pociągałam w lewo i w prawo ( ikona łapki i przesuwaj myszką w lewo i w prawo).



Poczekałam, aż napastnik będzie dostatecznie blisko, uderzyłam go w głowę. Niestety to nie był napastnik, a Dee. Nie chciałam tego zrobić, nie chciałam zabić Dee, ale to zrobiłam. Pojawił się Leland. Skłamałam, że już taką ją znalazłam. Chciał ją zabrać i pochować. Nie mogliśmy ryzykować, a jeśli się przemieni? Leland pożegnał się zatem z żoną, zabrał plecak, który miał być jakąś niespodzianką i uciekliśmy.

Russell 184 dni

Chciałem dotrzeć do babci. Poprawiłem plecak, spojrzałem na mapę i ruszyłem do przodu. Niestety w moją stronę nadciągał jakiś samochód. Postanowiłem się schować i wskoczyłem na pobocze. Leżały tam zwłoki jakieś kobiety. Niestety facet z aucie mnie zauważył. Powiedziałam mu, że nie szukam kłopotów. Powiedziałem też jak mam na imię, po czym wsiadłem do jego auta. Był obrzydliwy i bardzo gadatliwy. Opowiedziałem mu, w jakiej grupie ostatnio byłem i że z niej zwiałem. Wypytywał o dziewczynę, która była córka szefa grupy, był bardzo wulgarny. Gdy nie chciałem powiedzieć jaki biust miała, zatrzymał się i otworzył okno. Trup, który się pojawił zaczął mnie szarpać. Nate chciał go zastrzelić, ale nie miał nabojów, więc odjechał. Rzucił mi go, bym go naładował. Po chwili dotarliśmy na stację, by zatankować. Niestety zostaliśmy ostrzelani. Nate uciekł z wozu, ja też je otworzyłem i wyszedłem. Nate schował się za ciężarówką i chciał, bym też tam podbiegł. Zrobiłem to zatem (W).



Nate wcale mnie nie osłaniał. Zapytałem co teraz? Wychyliłem się (W), by sprawdzić, gdzie znajduje się napastnik. Teraz już wiedzieliśmy gdzie jest. Nate otworzył drzwi samochodu, wrzucił na luz i zaczęliśmy pchać auto (Q). Niestety facet przestrzelił dwie opony wozu i dalsze pchanie nie było już możliwe. Nate postanowił, że obejdziemy budynek. Mieliśmy dotrzeć do czerwonego samochodu z lewej. Postanowiłem, że najpierw ja będę osłaniał Nate’a, a on dotrze do wozu. Postanowiłem strzelać w okno, nieustannie, po czym gdy Nate był już bezpieczny rzuciłem mu broń i ruszyłem w stronę czerwonego auta.



Gdy już byłem przy samochodzie, ruszyliśmy w stronę niebieskiej ciężarówki. Biegnąc w tę stronę, przewróciłem się. Nate pomógł mi wstać i uratował mnie. Był jednak zaciekły i postanowił, że dorwiemy gościa. Weszliśmy zatem do budynku. Wyjrzałem przez okno i chyba go dostrzegłem. Ruszyłem w jego kierunku (przytrzymaj lewy przycisk myszy).



Okazało się, że napastnik, to staruszek, który był tu razem ze swoją żoną, która była ranna. Nate chciał ich okraść i zabić. Nie miałem zamiaru w tym uczestniczyć, więc wyszedłem. Na zewnątrz usłyszałem dwa strzały.

Shel 236 dni

Siedzieliśmy w barze na stacji, słuchając jak mojej siostry grającej na gitarze. Była naprawdę dobra. Gdy koncert się skończył, wróciliśmy do swoich zająć. Ja miałam dołączyć do Romana, który karmił „psiaki”. Weszłam zatem do kuchni, potem do spiżarki a z niej do alejki. Wystraszyłam się przywiązanego na łańcuchu naszego psiaka, czyli żywego trupa. Roman go nakarmił, a ja miałam sprawdzić co też je szwendacz siedzący tuż przy koszach. Podeszłam zatem do niego i zobaczyłam, że je szczeniaczka. Bardzo to mną wstrząsnęło. Wróciłam do budynku. Tym razem wystraszyła mnie moja siostra, która udawała szwendacza. Nakrzyczałam na nią. Nagle do baru spadła Stef, która powiedziała, że coś dzieje się na podwórzu. Wybiegłyśmy zatem na podwórze. Roman i reszta pilnowali mężczyzny, który wkradł się do naszego obozu. Grupa chciała się go pozbyć, ale ja postanowiłam, że go uwolnimy. Roman kazał mu dać trochę jedzenia i zagroził, by więcej się tu nie pokazywał.

259 dni

W naszym obozie nie było już bezpiecznie. Przez ostatnie miesiące mieliśmy kilka włamań i ataków, a na dodatek Becca znów się wymykała. Nagle w drzwi zapukał Roman. Chciał ze mną rozmawiać. Opuściłam zatem przyczepę i ruszyłam w stronę ciężarówki, przy której stał Roman. Okazało się, że chodzi o Stef, która została złapana na kradzieży. Roman chciał, by to ja ją zastrzeliła. Potrzebowałam trochę czasu. Wróciłam do swojej przyczepy. Powiedziałam Bec co mam zrobić, a ta powiedziała mi, gdzie znajdę swój pistolet. Otworzyłam zatem szufladę, w której oprócz broni, leżały także kluczyki do naszego kempingowca.



Nie chciałam zabijać Stef, chciałam mieć wybór, więc gdy Roman zapukał w nasze drzwi, podniosłam kluczyki i odjechałyśmy.

400 dni

Znalazłam pięciu ocalałych i ruszyłam na ich poszukiwanie. Wkrótce dotarłam do obozu. Zakładaliśmy nowy obóz, w którym było dużo jedzenia. Zaproponowałam im nocleg, jedzenie i kąpiel. Wahali się, więc powiedziałam, że za pięć minut wsiadam i auta i odjeżdżam. Zgodzili się, choć nie wszyscy. Nie byliśmy pewni, czy dobrze robimy?

Koniec.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1