Przesunięty przez: Koniarek
2016-01-28, 15:27
Dead synchronicity: Tomorrow Comes Today - recenzja
Autor Wiadomość
 agusia16 
Administrator


Informacje
Aktualnie gram w: Filary Ziemi
Pomogła: 9 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 26 Maj 2010
Posty: 3096
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2015-05-13, 13:48   Dead synchronicity: Tomorrow Comes Today - recenzja

Wszelkie prawa do recenzji są moją własnością.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.
agusia16


Dead synchronicity: Tomorrow Comes Today - recenzja

autor - agusia16


Czy macie czasami dość kolorowych, zabawnych, rzekłabym infantylnych gier przygodowych, w których zwykle ratujemy kogoś lub coś. Brakuje Wam może świeżości w tym gatunku gierek, a może chcielibyście tym razem przygodówki dla dorosłego i poważniejszego gracza? Jeśli tak, to mam dla Was idealną propozycję, tytuł, który zachwyci niejednego fana tego rodzaju zabawy, a i amator innego rodzaju rozgrywek grając w nią, z pewnością nie będzie żałował. Takim dziełem jest zdecydowanie” Dead Synchronicity”, projekt opracowany przez niezależny zespół Fictiorama, a sygnowany i wydany przez wszystkim znane studio Daedalic Entertainment.



Niemieckie studio znane jest z klasycznych, zwykle przesiąkniętych humorem, czy też bajkowych gier, więc opisywana przeze mnie w owej recenzji gra jest powiewem świeżości w ich ogromnym dorobku. Inaczej sprawa się ma jeśli chodzi o twórców „Dead Synchronicity”, dla których gra jest debiutem w świecie przygodówek. Niewielkie składające się zaledwie z kilku osób studio stworzyło grę tak poważną i dorosłą, niezwykle emocjonalną , z doskonałą fabułą i świetną muzyką, że już na wstępie mogę napisać, że byłam skora dać tej produkcji najwyższą możliwą notkę. Dlaczego tego jednak nie zrobiłam i jaka jest moja końcowa opinia i ocena owej gry, tego dowiecie się w mojej recenzji. Ale zacznijmy od początku.



W ” Dead Synchronicity” wcielamy się w mężczyznę, który pewnego dnia zostaje odnaleziony przez grupę ludzi . Znaleziono go nieprzytomnego, leżącego w rowie i zaniesiono do jednej z przyczep. Długo leżał nieprzytomny, miotany strzępkami wspomnień, w których przewijał się głos kobiety i imię Michael. Gdy już się ocknął, jedyne co pamiętał to, to, że tak właśnie ma na imię. Trafił do przyczepy Roda, ojca i męża, byłego pracownika dużej korporacji. Odtąd wszystko było dla niego nowe. Zanik pamięci, to niestety nie była jedyna tragedia, z którą zmierzyć się musiał Michael. Po wyjściu za zewnątrz okazało się, że miasto jest zrujnowane. Powodem była serie katastrof naturalnych, zwanych „Wielką Falą”, które przeszły przez kraj. Niedługo potem wydarzyło się kolejne nieszczęście. Ludzie zaczęli chorować na przedziwną chorobę. Wielu z nich twierdziło, że miało kontakt ze zmarłymi, widziały rzeczy które wydarzyły się w przeszłości, albo wydarzą się w przyszłości. Ta straszna epidemia atakowała coraz więcej istnień, doprowadzając do rozkładu ciał, a potem całkowitego zniknięcia. Wszystkich podejrzanych o zarażenie osobników zabierano i słuch o nich ginął. Reszta populacji umieszczona została w obozach, w których władzę sprawowała armia. Ta traktowała ich jak ludzi gorszego gatunku, nazywając „szczurami”. Możliwość podróżowania poza teren obozu mieli tylko ci, którzy donosili żołnierzom. Tych zaś zwano „ kretami”. Na dodatek na niebie zaczął ukazywać się znak, który mógł być zapowiedzią kolejnego kataklizmu.



” Dead Synchronicity” to klasyczna przygodówka, w której obsługa odbywa się za pomocą myszy. Nie uświadczymy tu żadnych zadań zręcznościowych, czasówek , czy innych” udogodnień”, co oczywiście piszę grze na plus i to bardzo duży. Ponieważ, jak to w klasycznym point& clicku bywa, gracz zbierać musi przedmioty, które gdzieś i kiedyś będzie używał, to żeby niczego nie przegapić twórcy zaoferowali graczom podświetlanie aktywnych miejsc. Wystarczy, że klikniemy klawisz spacji, a na ekranie pojawią się fioletowe, migające punkty, świadczące o miejscach i przedmiotach istotnych dla gry. Nie wszystko jednak będziemy zbierać. Część miejsc i rzeczy można jedynie obejrzeć, dzięki temu poznając nieco więcej szczegółów na temat fabuły. Ciekawym motywem i pewnym novum w grze są wizje bohatera, strzępy wspomnień, które być może kojarzą mu się z miejscem lub z osobą. Gdy tylko takowy majak się pojawi, obraz zaczyna się zmieniać. Widzimy wszystko jak w śnieżącym telewizorze. Widok jest zamazany, zmieniają się kolory i nagle z szaro- różowych lokacji wszystko staje się zielone, migające, widziane jakby przez spód szklanki, a po chwili znika. Oprócz tych wizji, Michael z czasem przypomina sobie pewne elementy ze swego życia. Oglądamy je zupełnie inaczej niż owe majaki. W tym wypadku na ekranie pojawią się wykonane w formie komiksowej animacje.



Graficznie gra różni się od tego, do czego przyzwyczaiło nas studio Daedalic. Przyznam się, że pierwsze zrzuty z ekranu, które oglądałam śledząc zapowiedzi gry, nie zachęcamy mnie do grania. Postacie wydawały mi się drętwe, toporne i zwyczajnie brzydkie. Zmieniłam zdanie już po pierwszych kilku minutach grania w to dzieło. Nie wyobrażam sobie innej grafiki. Rysunkowe postacie, dziwnie przymglone i czasami zamazane tła, zburzone domu, wraki samochodów, wszystko to potęguje odpowiedni nastrój w grze, budując klimat straszliwej katastrofy i wielkiego nieszczęścia. Na emocje wpływa nie tylko strona wizualna gry, ale także ogrom nieszczęść populacji, która przeżyła katastrofę. Mamy więc zarażonego tą straszną chorobą chłopca imieniem Colin, który bardzo cierpi, młodą kobietę, jeszcze prawie dziecko o imieniu Rose, którą zmusza się do prostytucji, nieszczęsnego staruszka, który pragnie schować się przed żołnierzami, by nie trafić do obozu, szpital pełen wrzeszczących i umierających w męczarniach ludzi, czy też złowieszczy i makabryczny park i wiele innych.



W wielu momentach przechodząc grę miałam ciarki na plecach, a moje serce waliło. Obok tej pozycji nie można przejść obojętnie. Jestem przekonana, że nie można ją przepraszam za słowo „ zaliczyć” bez emocji jej towarzyszącym. Zdecydowanie fabuła to bardzo, bardzo i jeszcze raz bardzo mocna strona tej gry. Na jej klimat i niezwykłość wpływa też bardzo dobra ścieżka dźwiękowa i doskonała praca aktorska. Każda z postaci, która przewija się podczas gry, zaczynając od głównego bohatera, kończąc na postaci pobocznych zagrana jest doskonale, z należytymi emocjami. Całość buduję obraz okrutnej prawdy o ludziach, którym przyszło zmierzyć się z ogromem nieszczęść. Dodatkowy grozy i okrucieństwa dokładają odgłosy, które niemal ciągle słyszymy w tle. W niektórych lokacjach do naszych uszu dochodzi płacz dzieci, w niektórych krzyki, czy też strzały.



Ponieważ tak jak już wcześniej napisałam jest to klasyczna przygodówka, więc i tradycyjnie wygląda ekwipunek, który w tym wypadku ukryty jest w teczce. Oprócz rzeczy, które tam trafiają i które można obejrzeć, a także niektóre z nich połączyć, w inwentarzu znajduje się też niezbędna jeśli o mnie chodzi rzecz w grach adventure, czyli notatnik. Tu zapisywane są istotne dla gry i fabuły szczegóły. Są to zadania, które musi wykonać Michael. Oprócz tego, pojawiać się tam będą animację, zwykle są to wspomnienia naszego bohatera, które w dowolnym momencie gry możemy sobie odtworzyć. Bardzo mi się ten pomysł podoba i przyznam się, że zdarzyło mi się pary razy przypominać sobie tę, czy inną animację.



Jedynym elementem, którego zbrakło mi w tym dziele i co doprowadziło tym samym do jej końcowej oceny, jest brak zadań logicznych, typowych dla graczy tak zwanych „ łamańców” głowy. Znalazłam jedynie jedną, dość prostą zagadkę polegającą na odpowiednim ustawieniu natężenia światła. Większość zadań skupia się jedynie na zagadkach przedmiotowych, które są w miarę logiczne i mało skomplikowane. Dzięki temu w ” Dead Synchronicity” mogą zagrać nie tylko „ Starzy Wyjadacze” przygodówek, ale i Ci, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym gatunkiem lub też skupiają się zdecydowanie na innym rodzaju wideo rozrywki.



Podsumowując, zaczynając grać w ” Dead Synchronicity” nie spodziewałam się tak doskonałej gry, tak klimatycznej i tak dorosłej. Nie jest to z pewnością pozycja dla młodszych graczy, bardziej polecałabym ją osobom dorosłym i ku takim graczom powinna być skierowana. Twórcy zapowiedzieli pojawienie się kolejnych dwóch części, tworząc z owego dzieła trylogię. Bardzo mnie to cieszy i czekam na jakiekolwiek informacje o kolejnej grze, którą kupię bez zmrużenia oka. Żal tylko, że żaden z rodzimym wydawców nie zainteresował się tym dziełem, przez co nie mamy przyjemności zagrać w nią w ojczystym języku. Moja ocena ” Dead Synchronicity”, to 9/10. Jeśli jeszcze nie graliście, to serdecznie ją polecam!

Zalety;

- doskonała fabuła;
- świetna muzyka i ścieżka dźwiękowa;
- doskonała praca aktorów;
- klimatyczna grafika;
- duża grywalnośc;
- świetny klimat;
- nadzieja na kontynuacje sagi.

Wady:

- za mało zagadek logicznych;
- brak polskiej wersji językowej
--------------------
Tu mnie znajdziesz :) http://lubiegrac.pl/ http://przygodowki.net/ http://przygodozona.blog.pl/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1