Zamknięty przez: agusia16
2016-03-09, 11:44
Deponia Doomsday - recenzja
Autor Wiadomość
 QiO 


Informacje
Aktualnie gram w: Runaway: A Road Adventure
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 08 Paź 2015
Posty: 385
Wysłany: 2016-03-08, 17:49   Deponia Doomsday - recenzja

Wszelkie prawa do recenzji są moją własnością.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.




Miasto w północnej Polsce, 25 luty 2016, godziny wieczorne. Mieszkańcy powoli układają się do snu po pracowitym czwartku, gdy nagle chłodne nocne powietrze rozdziera przeraźliwy kwik podniecenia wywołany dodarciem do mnie wieści o zapowiedzeniu przez Daedalic Entertainment nowej Deponii. Pięć dni później, gdy gra została już wydana, sąsiedzi byli skazani na kolejną serię kwików. Rufus naprawdę powrócił i będzie mi dane przeżyć kolejną szaloną przygodę na planecie śmieci!



Grę zaczynamy w warunkach nuklearnej zimy. Wkrótce okazuje się jednak, że to tylko sen i Rufus jest wciąż w Kuvaqu i realizuje kolejny genialny plan mający na celu ucieczkę wraz z Toni na Elysium. Własnie ma spakować kieliszki Toni, gdy znikąd pojawia się niejaki McChronicle, naukowiec i podróżnik w czasie, który postanawia zaparkować na nich swój wehikuł. Aby ocalić kieliszki i związek Rufusa z Toni, trzeba więc cofnąć czas i pomóc McChronicle'owi w parkowaniu. Wkrótce okazuje się, że to wcale nie jest taka prosta sprawa, bo działania mające na celu ocalenie kieliszków sabotuje pewien różowy słoń, na którego trzeba będzie zapolować. Oczywiście Rufus nigdy się nie poddaje, więc wyrusza za słoniem w pościg w czasie i przestrzeni i to właśnie wokół tych podróży obraca się fabuła "Deponii Doomsday".
W pogoni za różowym słoniem Rufus odwiedzi między innymi upragnione Elysium, zostanie nauczycielem akademickim a nawet grabarzem. Wszystko oczywiście odbędzie w gęstych oparach absurdu doprawionych skrupulatnie odmierzoną łyżką głupoty. Tak samo jak w poprzednich odsłonach serii, również w Doomsday humoru nie brakuje. W świecie gry roi się od przeróżnych gagów i nawiązań do wcześniejszych Deponii, innych gier oraz filmów. Nie brakuje także żartów słownych oraz naigrywania się z konwencji gier przygodowych.



W trakcie podróży oprócz starych (a w sumie niedoszłych) znajomych z poprzednich (przyszłych) przygód Rufusa napotkamy także mnóstwo nowych postaci. Dane nam będzie także poznać parę historii kryjących się za pewnymi szczegółami z oryginalnej trylogii Deponii, co sprawia że nowa gra bardzo ładnie splata się z poprzednimi odsłonami serii.
Prowadzenie pościgu za słoniem jest zajęciem o tyle specyficznym, że wymaga rozwiązywania przeróżnych zagadek. Tradycyjnie będą to głównie zagadki związane z manipulacją wszystkim, co nie zostało przytwierdzone do podłoża, a w konsekwencji znalazło się w ekwipunku Rufusa. Do rozwiązania będzie też parę układanek oraz nowość: minigierki zręcznościowe (a nawet RPG), które można jednak pominąć. O ile elementy zręcznościowe nie są zazwyczaj zbyt ciepło przyjmowane przez fanów przygodówek, o tyle w Doomsday są one bardzo ciekawym chwytem, więc polecam się z nimi zapoznać a nie omijać, gdy tylko się pojawią. Same minigierki nie są najwyższej jakości, kilka z nich jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, ale to tylko dodaje uroku sytuacji, w której się one pojawiają.



Kolejną nowością, jaka zawitała do nowej Deponii jest tak zwany button mashing – czyli walenie w guzik w celu zapełnienia jakiegoś paska, zazwyczaj stosowane, by oddać siłowanie się z przeciwnościami losu. W początkowej fazie gry jest to całkiem fajne uzupełnienie i zdynamizowanie rozgrywki, bo akcja jest bardzo wartka i button mashing sprawia, że można bardziej wczuć się w trudne sprawy rozgrywające się na ekranie. Później jednak zabieg ten stosowany jest w sytuacjach na mój gust niezbyt odpowiednich, przez co odniosłem wrażenie, że to chyba jakiś ukłon w stronę grających na PS4, na którym ma niebawem zagościć gra.
Deponia Doomsday wnosi do serii jeszcze jedną nowość – czasówki. Czyżbym słyszał jęk niezadowolenia? Sam nie jestem zwolennikiem tego typu rzeczy w przygodówkach, bo zazwyczaj powodują one, że człowiek nie ma czasu się zastanowić i powtarza tę samą sekwencję wiele razy. W Deponii czasówki nie wypadły jednak specjalnie źle. Czasu jest dość dużo, a okoliczności w których się one pojawiają całkowicie usprawiedliwiają ich występowanie.



Same zagadki w Deponia Doomsday są chyba najprostsze w historii serii. Całą grę przeszedłem bez dłuższych utknięć i nie przeszło mi nawet przez myśl, by szukać gdzieś solucji bądź innej pomocy w graniu. Dopasowania przedmiotów bywają całkiem zabawne, jednak są przez cały czas bardzo logiczne jak na standardy Deponii. W poszczególnych lokacjach na Rufusa nie czekają przytłaczające ilości zadań do wypełnienia, a zagadki nie są nigdy podchwytliwe ani zbytnio skomplikowane, więc powtówki z Floating Black Market niestety nie będzie. Od samych zagadek większym wyzwaniem może okazać się zdobycie wszystkich achievementów. Są one nieźle pochowane i ich zdobywanie może skutecznie przedłużyć i tak już dość długi czas rozgrywki.



Od strony graficznej Deponia Doomsday wypada równie dobrze, jak poprzednie części. Doomsday cieszy oczy mnóstwem nowych lokacji, wykonanych w tym samym stylu co w poprzednich odsłonach przygód Rufusa. Na ekranie zobaczymy więc kreskówkowe, lecz pełne szczegółów rysowane lokacje i oczywiście tak samo wykonane i świetnie animowane postacie. Za sprawą większej ilości miejsc przez nas odwiedzanych plansze będą nieco bardziej zróżnicowane niż do tej pory, choć bardzo ważnym motywem przez większość czasu pozostaną śmieci, gdyż właśnie tego na Deponii jest najwięcej.
Muzycznie Deponia Doomsday również prezentuje się bardzo podobnie do poprzedniczek. Podczas rozgrywki usłyszymy utwory znane z poprzednich części oraz całkiem nowe kompozycje utrzymane w nieco innej stylistyce niż do tej pory. Mają one mniej „śmieciowy” charakter i nadają czynom Rufusa swoistej doniosłości. Jak zwykle, w przypadku gier od Daedalic, są one świetnie wyprodukowane i przyjemnie jest ich posłuchać również poza rozgrywką. Niestety, z żalem muszę odnotować, że tradycyjną przyśpiewkę Huzzah! w Deponii Doomsday słyszymy tylko raz, za to wokal, tak samo jak dubbing jest identyczny z tym, co usłyszeliśmy w poprzednich odsłonach serii. Stare postacie mają te same świetne głosy, a nowe brzmią równie dobrze. Gra aktorska również utrzymuje stały poziom.



Muszę przyznać, że z początku obawiałem się, co wyjdzie z tej nowej Deponii. Pośpieszna zapowiedź, premiera i dołączenie dzień po premierze jako pełna wersja do czasopisma (niemieckiego Computer Bild Spiele) rozbudziło we mnie poważne obawy co do jakości produktu. Na szczęście pomyliłem się i Deponia Doomsday jest całkiem solidną kontynuacją serii. Bardzo ucieszyło mnie ponowne spotkanie z Rufusem, który wciąż jest tak samo niesforny i szalony. Miło było też znowu odwiedzić Deponię. Muszę jednak przyznać, że zarówno od strony fabularnej jak i zagadkowej wypada nieco słabiej niż poprzednie odsłony serii. Ciężko zarzucić Doomsday'owi coś konkretnego, bo jest to całkiem dobra gra. Po prostu w przypadku tej serii bywało lepiej. W każdym razie, zabawa jest przednia, chociaż po ukończeniu jako fan Deponii czuję się nieco niedopieszczony. Po przejściu gry trudno nie przyznać, że fabuła jest nieco przekombinowana, ale taka była chyba jej konwencja. Cieszy mnie jednak jej wymowa w kontekście całej serii – jeśli oburza was koncepcja, że poprzednie gry to tylko sen, grajcie śmiało, bo sprawa nie jest taka prosta, jakby się zdawało.

+Rufus
+Deponia
+świetny humor

-nieco za prosta

8,5/10
--------------------
Ostatnio zmieniony przez QiO 2016-03-08, 18:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1