Przesunięty przez: Koniarek
2016-01-28, 15:32
Tormentum - Dark Sorrow - solucja
Autor Wiadomość
 agusia16 
Administrator


Informacje
Aktualnie gram w: Filary Ziemi
Pomogła: 9 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 26 Maj 2010
Posty: 3095
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2015-03-15, 16:30   Tormentum - Dark Sorrow - solucja

Wszelkie prawa do solucji są moja własnością.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.
agusia16


Tormentum: Dark Sarrow – solucja

autor - agusia16


Zamek

Nic nie pamiętałem, nie wiedziałem dlaczego mnie zabrano, ale wiedziałem, że muszę się stąd wydostać. Zostałem zaprowadzony do celi w zamkowej wieży. Strażnik przemówił. Twierdził, że niedługo zostanę poddany torturom, które wydobędą ze mnie całe zło, po czym wyszedł, zostawiając mnie samego. Spojrzałem na ptaka siedzącego na oknie. W dziobie trzymał jakąś metalową blaszkę. Zabrałem ją. Spojrzałem też na kartkę wiszącą na ścianie pod oknem. Przerysowałem rysunek, który się na niej znajdował ( wiszące i opuszczone klatki) do swojego notatnika. Dotknąłem szkieletu siedzącego z lewej strony. Na dół spadła jego czaszka, która rozsypała się. Do studzienki wpadło oko. Niestety nie mogłem go dosięgnąć. Potrzebowałem czegoś długiego. Urwałem zatem rękę ze szkieletu leżącego na podłodze. Podniosłem przedramię i przy jego pomocy wyciągnąłem ze studzienki kryształowe oko. Spojrzałem na kratę z prawej. Za pomocą zardzewiałej blaszki odkręciłem cztery śrubki metalowej pokrywy. Odpadła odsłaniając mechanizm z obracającymi się kołami zębatymi. Musiałem je tylko odpowiednio ułożyć, by krata się otworzyła. Zrobiłem to więc.



Mechanizm był dość prymitywny i po chwili byłem już wolny. Przeszedłem zatem w prawo. Po drodze zabrałem wiszący na sznurkach kawałek lustra. Dotarłem po posągu kamiennego anioła. Zabrałem kolejny fragment lustra, leżał tuż przy krześle. Porozmawiałem z jedną z postaci tu stojących. Powiedziała mi, że muszę mu przynieść oczy, by widział, serce, by mógł czuć i światło, by oświetliła ciemność. Jeśli spełnię te trzy warunki, kamienny anioł wskaże mi drogę. Przyjrzałem się zatem bliżej świecom stojącym na podłodze przed aniołem. Podniosłem kawałek drewna i użyłem go na palącej się świecy. Drewienko zapaliło się, więc odpaliłem wszystkie stojące tu świece.



Rozświetliły one rzeźbę anioła. Spojrzałem na lustro stojące z lewej strony. Brakowało w nich fragmentów lustra, więc póki co włożyłem dwa pierwsze kawałki ( można to zrobić oczywiście później).Udałem się dalej w prawo. Trafiłem do pomieszczenia z klatkami. Zabrałem dwa kawałki lustra. Jeden leżał na ziemi, tuż przy studni, a drugi w zamkniętej klatce z prawej strony. Zajrzałem do studni. Na dnie leżało kolejne kryształowe oko. Żeby je wydostać musiałem podnieść poziom wody. W tym celu musiałem obniżyć odpowiednie klatki ze szkieletami. Podpowiedź do zagadki miałem w notatniku. Zauważyłem, że gdy opuściłem jedną z klatek światełko na studni zapałało się. Trzecia ciemniejsza klatka w głębi, ta z prawej resetowała moje ustawienie. Ponumerowałem klatki od 1-5.



Teraz wystarczyło tylko naciskać po kolei klatki : 5, 1, 2 i 4. Poziom wody podniósł się. Na wodzie unosiło się kryształowe oko, zabrałem je. Pozbyłem się trzech desek, którym zabita była skrytka na ścianie naprzeciwko. Znalazłem w niej kamienne serce.



Miałem już wszystkie elementy, więc wróciłem do kamiennego anioła. W lewym lustrze umieściłem dwa ostatnie kawałki lustra. Dotknąłem prawej głowy nad posągiem kamiennego anioła i umieściłem w jednej i w drugiej głowie kryształowe oczy. Pojawiły się promienie, które padały od oczu do luster. Pozostało jeszcze umieszczenie serca. Zrobiłem zatem zbliżenie kamiennego anioła i we wgłębieniu umieściłem kamienne serce. Zaczęło ono pulsować czerwonym światłem. Teraz musiałem tak ustawić lustra i skrzydła kamiennego anioła, by świetlne promienie utworzyły świecącą gwiazdę.



Gdy tylko to zrobiłem, a kamienny anioł zapadł się, odsłaniając mechanizm. Zrobiłem jego zbliżenie i umieściłem zardzewiałą płytkę. Musiałem dopasować dolne płytki do górny, by całość nachodziła na siebie. Był to rodzaj zamka. Gdy blaszki się zasklepiły pojawiły się drzwi do kapliczki.



Wszedłem zatem w przejście i gdy tylko znalazłem się w nowej lokacji, krata zamknęła się odcinając mi drogę powrotną. Na podłodze dostrzegłem urządzenie z symbolami, ale ktoś odkręcił od niego dźwignię. Zabrałem czaszkę ze szkieletu z lewej i umieściłem ją na szkielecie z prawej, były na nim takie same rysunki. Udałem się kolejny raz w prawo. Kliknąłem na tajemniczą postać, która twierdziła, że jej wrota pozostaną zamknięte na wieki. Przeszedłem kolejny raz w prawo. Tu na ziemi leżała dźwignia, zabrałem ją. Porozmawiałem także ze Szczurem, z którym razem tu trafiłem. Obiecał dał mi coś, gdy tylko pomogę mu uciec. Miałem za pomocą dźwigni, która tu się znajdowała, opuścić klatkę, ale najpierw musiałem pozbyć się poczwary, która czaiła się w rozpadlinie. Miałem ją nakarmić zatrutym mięsem. Najpierw jednak musiałem odszukać kuchnię i sporządzić odpowiednią trutkę wróciłem zatem dwa razy w lewo. W urządzenie wkręciłem dźwignię. Aby ja ruszyć należało na urządzeniu ustawić odpowiednie symbole. Wyświetlały się one gdy zajrzałem w otwory na ścianach. Trzy na górze i jeden na dole.



Zapamiętałem je i ustawiłem w urządzeniu na dole. Lampa zapaliła się, więc mogłem przesunąć dźwignię.



Moim oczom ukazała się zjawa, która w ręce trzymała klucz. Zagadałem ją i dostałem klucz. Zabrałem zatem kamienny klucz i udałem się w prawo, gdzie w kamiennym podeście umieściłem kamienny klucz. W ten sposób odsłoniłem serce istoty. Spojrzałem na nie. Moje zadanie było proste. Wystarczyło połączyć ze sobą rurki, fioletowe do fioletowej kuli, zielone do zielonej, by wszystkie kamienie zostały połączone.



Gdy połączenie zostało przywrócone, wrota otworzyły się. Na podeście pojawił się odłamek kamiennego medalionu. Zabrałem go. Dwie postacie odsunęły się otwierając przejście. Wszedłem zatem w nie i znalazłem się w sali tronowej. Porozmawiałem z błaznem, który dał mi nóż, każąc pozbyć się kobiety uwięzionej w klatce. Miałem ją zabić. Twierdził, że jest ona wiedźmą. Zabrałem klucz z ostrzem. Zerknąłem jeszcze na stworzenie i jego miskę, w której leżał odważnik. Póki co nie mogłem go zabrać. Przeszedłem e lewo. Z szalki zabrałem dwa odważniki i znów udałem się w lewo. Porozmawiałem ze strażnikiem. Powiedział mi, że wpuści mnie do pomieszczenia z piecem, ale najpierw muszę oszukać miejsce z rysunku, który mi pokazał (przerysowałem je) i kopać w punkcie zaznaczonym na tym rysunku. Podobno jeden z więźniów coś w nim ukrył. Zabrałem łopatę i ruszyłem dwa razy w prawo, a potem w dół ekranu. Znalazłem się w miejscu zaznaczonym na rysunku. Użyłem łopaty na pękniętej ziemi z prawej strony.



Zajrzałem do wykopanej dziury i znalazłem pokaźnych rozmiarów bryłę złota. Zabrałem ja i wróciłem do strażnika pilnującego wejścia do pomieszczenia z piecem. Dałem mu bryłę złota. W zamian dostałem naszyjnik, który był kluczem do pomieszczenia obok – pokój z piecem. Zabrałem go. Spojrzałem na drzwi owego pomieszczenia. Wirowały na nim dyski, które zatrzymałem używając na nich medalionu na łańcuszku. Aby otworzyć drzwi musiałem tak ustawić dyski, by pojawił się na nich właściwy obrazek.



Teraz mogłem wejść do pomieszczenia z piecem. Z otwartego pieca zabrałem kość, z ze schowka z lewej, którego drzwiczki otworzyłem wziąłem trzy zielone odważniki. Przyjrzałem się piecowi, coś w nim brakowało. Musiałem znaleźć zawór i dwa elementy, których brakowało na górze pieca. Podpowiedź znalazłem na kartce wiszącej na ścianie z prawej. Przerysowałem schemat z brakującymi elementami pieca. Opuściłem to miejsce i wróciłem do sali tronowej. Spojrzałem na miskę zwierza i umieściłem w niej kość, przy okazji zabierając odważnik. Udałem się w prawo, do wejściach z pająkiem. Tu w klatce zamknięta była kobieta, którą kazał mi zabić błazen. Porozmawiałem ze strażnikiem. Dowiedziałem się, że pająk który mieszka za tymi drzwiami, ma w odnóżach truciznę, której niewielka kropla mogła mnie zabić. Trucizna ta była wykorzystywana do produkcji strzał. Niestety było jej coraz mniej, ponieważ mechanizm który sprawiał że wewnątrz były odpowiednie warunki, popsuł się. Powinien być naprawiony, ale zejście do owego urządzenia zostało zalane. Strażnik musiał tu zostać, by pilnować wyjścia. Wróciłem zatem do pomieszczenia z szalkami i patrzącymi na mnie oczami. Dopóki twarz mnie widziała, nie mogłem zejść na dół. Musiałem ją zasłonić. Aby to zrobić należało na szalkach położyć odpowiednią ilość odważników. Na lewej szalce położyłem zatem trzy odważniki, a na prawej dwa. Zasłona opadała i twarz już mnie nie widziała.



Zszedłem zatem na dół. Przyjrzałem się dwóm obrazom, które tu wisiały i zabrałem z nich po jednym rubinowym oku. Z urządzenia z lewej, pod schodami, zabrałem zawór. Zszedłem po drabinie na dół. Stałem się świadkiem tortur. Spojrzałem na kartkę wiszącą na prawej ścianie. Skopiowałem rysunek, który pewnie niedługo będzie moją podpowiedzią. Przeczytałem też sentencję. Spojrzałem na skrzynkę, w której znajdowały się sprężyny, a przy nich symbole. Niestety nie wiedziałem co z nią zrobić, więc zostawiłem ją w spokoju. Zszedłem na dół. Spojrzałem na panel z kołami zębatymi. Coś tu brakowało. Przeszedłem na drugą stronę ( kliknij na strzałkę prowadzącą po drabinie na górę). Zauważyłem, że strażnik torturującego człowieka ma klucz. Żeby go zabrać musiałem odwrócić jego uwagę. Wróciłem zatem na górę i w sali z obrazami, w której zabrałem rubinowe oczy, skierowałem się w prawo. Znalazłem się przed jadalnią, której krata była zamknięta. Dostrzegłem rubinowe oko i mięso na stole. Na kracie był panel, w którym brakowało środka. Miałem tylko jeden kawałem medalionu. Znów więc powędrowałem w prawo. Trafiłem do pomieszczenia z obracającymi się drzwiami. Zabrałem klucz leżący na podłodze z prawej strony. Leżała tam także karteczka, więc przeczytałem to co było na niej napisane – kara nr 431. Dzięki temu wiedziałem, że ruchome drzwi prowadzą do kuchni. Spojrzałem na kłódkę, którą otworzyłem za pomocą kluczyka, który niedawno podniosłem. Postać odezwała się. Powiedziała mi, że jej brata zamieniono w drzwi, które poćwiartowano, a jego samego w okno, które zamurowano. Aby wejść do kuchni, musiałam przywrócić właściwą postać jej bratu. Powiedziała mi, że ma duże szeroko otwarte oczy, długi nos, a jego usta są stale zamknięte. Dotknąłem zatem owych drzwi i odpowiednio je ustawiłem.



Gdy to zrobiłem, drzwi otworzyły się, więc wszedłem do kuchni. Zabrałem wiszącą na wieszaku lampę. Ze zlewu zabrałem skórzany pasek. Otworzyłem dwoje drzwi szafki na dole, z których wyciągnąłem dwie czaszki z rogami. Zabrałem także ostrze do skór leżące na półce z lewej strony. Na koniec spojrzałem na kartkę wiszącą nad kuchnią, na której ktoś narysował przepis na truciznę. Przerysowałem ją. Zajrzałem także do garnka, w którym była woda.



Opuściłem kuchnię i wróciłem do sali z obrazami i ponownie zszedłem po drabinie na dół, po czym kolejny raz w dół. Na panel z kołami zębatymi nałożyłem skórzany pasek. Ten połączył tryby i woda została odpompowana. Zszedłem zatem znów na dół. Zabrałem kolejny fragment medalionu. Spojrzałem także przez peryskop, przez który widziałem drzwi z pająkiem. Przyjrzałem się panelowi na lewej ścianie. Brakowało w nim trzech rubinowych oczu. Ja póki co miałem tylko dwa. Wróciłem zatem an górę i udałem się do zamkniętej na kratę jadalni. Spojrzałem na panel na owej kracie i umieściłem w środku dwa kawałki medalionu. Mechanizm zadziałał. Wyglądał jak zegar, a ja musiałem go odpowiednio nastawić przesuwając wskazówki na właściwe guziki z rzymskimi cyframi. Podpowiedź do zagadki miałem w notatniku. Przesuwałem wskazówki po kolei na :

- górne III;
- dolne II;
- prawe II;
- lewe I;
- lewe II;
- prawe III.



Krata podniosła się, więc zabrałem mięso leżące na stole i rubinowe oko. Przeczytałem też list leżący na stoliku. Przerysowałem dziwne znaki na dole.



W liście ktoś wspomniał Mroźne Łzy, wioskę, która miała być ukarana. Wróciłem w tył i ponownie zszedłem po drabinie na dół i znów na dół do pomieszczenia z peryskopem i panelem z pająkiem. Zrobiłem jego zbliżenie i umieściłem w nim brakujące, trzy rubinowe oczy. Miałem do wyboru dwa ustawienia. Mogłem przestawić wszystkie kamienne kręgi tak, by rubinowe oczy ustawione były w jednej linii z lewej lub z prawej strony. Ustawienie z lewej powodowało, że drzwi z pająkiem zamknęły się, zaś ustawienie z prawej odwrotnie – pająk został by wtedy wypuszczony. Wybrałem lewą stronę, wcisnąłem lewy przycisk, zamykając pająka na dobre.



Krata została zamknięte. Dla pewności spojrzałem jeszcze przez peryskop i wróciłem na samą górę. Teraz spojrzałem na skrzynkę ze sprężynami. Musiałem je naciskać tyle razy i te z takimi symbolami jakie poznałem z notatki w jadalni. Owe symbole miałem w moim notatniku. Naciskałem zatem:

- 3 razy pierwszą sprężynę od lewej:
- 2 razy czwartą sprężynę od lewej;
- 2 razy drugą sprężynę od lewej;
- 1 raz piątą sprężynę od lewej.

Wszystkie lampki zapaliły się i na dół zjechał panel z dwoma przyciskami. Po raz kolejny czekała mnie decyzja. Mogłem zabić strażnika, który torturował biednego człowieka lub też schować kolce. Nie chciałem go zabijać, więc wcisnąłem prawy przycisk.



Udałem się na dół i przeszedłem do celi tortur. Strażnik zajmował się dźwignią, więc zabrałem klucz, który leżał na podłodze. Wróciłem na górę i udałem się do strażnika stojącego przy drzwiach z pająkiem. Porozmawiałem z nim, chwilę później strażnik odszedł. Mogłem teraz porozmawiać z zamkniętą w klatce kobietą. Twierdziła, że nadworny błazen sprawił, że została uwięziona, gdyż spiskował przeciw niej. Chciała bym ją uwolnił. Użyłem klucz z ostrzem na klatce. Musiałem wybrać, czy ją uwolnić, czy zabić. Chciałem postępować godnie, więc darowałem jej życie. Kobieta była wolna, a ja za pomocą klucza strażnika otworzyłem drzwi z pająkiem. Teraz mogłem wejść do środka. Otworzyłem skrytkę, z której zabrałem pozostałości gniazda- gałęzie. Zajrzałem też do szuflady komody na środku. Tu znalazłem czyjeś notatki. Przyjrzałem się kukle. Na jej głowie znajdowało się wgłębienie o dziwnym kształcie. Spojrzałem do szuflady większej komody i znalazłem mechanizm. Moim zadaniem było stworzenie kamienia poprzez odpowiednie połączenie kolorów. Mogłem je umieszczać w kołach na środku tylko wtedy, gdy środkowe koło łączyło się z danym kolorem z boku za pomocą wężyka. Właściwe ustawienie kolorów miałem na kartce w notatniku – przekreślony rysunek z czaszką. Musiałem zatem ustawić : czerwone koło u góry, niebieskie z lewej i ciemnozielone z prawej. Całość mogłem obracać dzięki strzałce na dole. Gdy już ustawiłem kolory, wcisnąłem przycisk na dole i udało się, maszyna wytopiła symbol.



Symbol umieściłem na kukle. Usłyszałem ryk. Pociągnąłem zatem za dźwignię, pająk pożarł kukłę, a po chwili na podłogę spadło odnóże pająka. Zabrałem je. Wróciłem do sali tronowej, gdzie porozmawiałem z siedzącą na tronie kobietą. Powiedziała mi, że błazen zostanie odpowiednio ukarany. Dała mi też złotą monetę, zabrałem ją. Wróciłem do kuchni. Do garnka włożyłem mięso i przebiłem je odnóżem pająka. Aby trucizna była silniejsza, musiałem je podgotować. Udałem się zatem do pomieszczenia z piecem. Na dole w piecu umieściłem gałęzie, z boku przytwierdziłem zawór, który przekręciłem ( automatycznie), zaś na górze pieca, po obydwu stronach włożyłem czaszki z rogami. Nacisnąłem przycisk nieco niżej. Czaszki uderzyły się wzajemnie i pojawiła się iskra. Piec został naprawiony. Wróciłem do kuchni, gdzie w piecu palił się już ogień. Aby zwiększyć ogień pod garnkiem, wcisnąłem przycisk z prawej. Trucizna była już gotowa. Czas nakarmić bestię. Zabrałem zatem zatrute mięso i udałem się do pomieszczenia, gdzie w klatce siedział Szczur. Na bestii siedzącej w jamie użyłem zatrutego mięsa. Natychmiast je połknęła. Teraz spojrzałem na dźwignię. Znów musiałem wybrać. Mogłem przekręcić dźwignię w lewo, wtedy mój kompan niedoli by zginął, albo w prawo, a zostanie uwolniony. Wybór należał do mnie, a ja zdecydowałem się go uwolnić, więc przekręciłem dźwignię w prawo i wcisnąłem prawy przycisk.



Szczur był wolny, zaprosił mnie do swojego mieszkania, jak tylko uda się nam stąd uciec. Zdradził mi także znak rozpoznawczy do swojej chatki musiałem przed jego chatą rozświetlić lampę. Otrzymałem do niego złotą monetę, zabrałem ją. Zszedłem teraz na dół. Tu leżało martwe ciało bestii. Spojrzałem na kartkę leżącą na ziemi, tuż za mną. Była to strona z pamiętnika – dzień 12 i 13. Wygląda na to, że człowiek, który tu zszedł, nigdy nie wrócił na górę. Wśród jego szczątków coś błyszczało. Aby zabrać ów przedmiot musiałem poprzekładać kości szkieletu. Mogłem podnosić tylko te, które miały szary kolor i tylko pojedynczo. Zauważyłem także, że we wnętrzu bestii coś błyszczy na zielono, więc przeciąłem skórę za pomocą ostrza do skór i zabrałem szmaragdową łzę.



Wróciłem na górę, po czym wyszedłem wyjściem z prawej strony. Zszedłem po linie na dół, po czym wszedłem w grotę z lewej ( mniej więcej w połowie liny). Znalazłem się w sali z obrazami. Przyjrzałem się obrazom i przerysowałem symbole broni wtopione w ramę.



Gdy otworzyłem drzwi, znalazłem się w znanym mi już miejscu. Wróciłem z powrotem i zszedłem po linie jeszcze niżej. Zdjąłem zasłonę i odkryłem trójgłową bestię. Porozmawiałem z kobietą. Dowiedziałem się od niej, że bramę otworzę tylko wtedy, gdy nakarmię ją szmaragdowymi łzami. Kobieta powiedziała mi też, że potrzebuje trzech złotych monet dla swego dziecka, by to mogło przejść wszystkie trzy etapy życia. Gdy jej pomogę, ona pomoże i mnie. Wróciłem zatem ponownie do groty i tym razem powędrowałem w lewo. Nie mogłem wejść w drzwi z prawej, bowiem lewe drzwi ciągle mnie obserwowały. Powiesiłem więc na nich płachtę. Teraz mogłem wejść w drzwi z prawej. Tu spotkałem załamanego człowieka, który nie mógł znaleźć prawdy pośród niekończących się pytań. Na stoliku pojawiła się szkatułka, więc kliknąłem na nią. Aby ją otworzyć musiałem odpowiednio umieścić na niej kolorowe elementy. Miałem dwa powtórzenia.



Gdy wykonałem zadanie człowiek zniknął, z obrazu zaś opadła zasłona. Spojrzałem na niego i na ramie ustawiłem symbole tak, jak wskazywała mi odpowiedź w moim notatniku. Przekręciłem więc górny lewy panel – 3 razy, górny prawy – 2 razy, lewy dolny – 3 razy i prawy dolny – 1 raz.



W ten sposób odsłoniłem przejście. Zanim tam się udałem, spojrzałem jeszcze na skrzynię stojąca na podłodze z prawej. Aby dostać się do dziurki od klucza musiałem poprzestawiać szklane kwadraty, tak, by w środku, przy dziurce znalazły się tylko połówki.



Użyłem zielonego klucza i zajrzałem do otwartego kufra. Znalazłem błękitny kryształ i list. Wszedłem w otwarte przejście za obrazem. Było tu bardzo ciemno, więc na komodzie postawiłem lampę. Otworzyłem szufladę, na której była narysowana czerwona dłoń i przeczytałem list. Otworzyłem także lewą szafkę, w której znalazłem kolejną szmaragdową łzę. Zabrałem ją. Pootwierałem sarkofagi. Z lewego zabrałem złotą monetę.



Wróciłem do sali z obrazami i przyjrzałem się dziwnej maszynie stojącej z lewej strony. Zerknąłem na instrukcję jej obsługi wiszącą nad ową maszyną. Przerysowałem ją. Zgodnie z nią powinnam umieścić tam kryształ, więc zrobiłem to. Energia z kryształu wywołała trzęsienie ziemi.



Wyszedłem z groty i wróciłem do kobiety. Zobaczyłem, że bestie miałem już z głowy. Dałem kobiecie trzy monety, a ono zniknęła, pozostawiając mi trzecią szmaragdową łzę. Zabrałem ją i przyjrzałem się bramie. We wgłębienia włożyłem szmaragdowe łzy. Brama otworzyła się, więc ruszyłem na Pustkowie.

Pustkowie

Porozmawiałem z istotą siedzącą na wagoniku. Twierdził, że szukana przeze mnie rzeźba ze wzniesionymi rękami znajduje się w Mroźnych Łzach. Podobno gdzieś tutaj znajduje się pociąg, który może zawieść mnie do Mroźnych Łez. Zabrałem koło od wagonika leżące na ziemi. Zajrzałem do wagonika. Znalazłem kartkę z rysunkiem wspomnianego przez nieznajomego pociągu. Przeszedłem w prawo. Stał tu posąg przypominający drzewo. Dotknąłem go. Poprosił mnie, bym przyniósł mu burzowe jajo, które odgoni ptaki zadające mu ból. Przyjrzałem się skrytce w kamieniu, ale było zamknięta. Przeszedłem w prawo, w stronę pociągu. Na moście stał strażnik. Porozmawiałem z nim. Przepuści mnie przez most, ale muszę mu przynieść fragment jednej z dzikich bestii, zamieszkującej podziemne tunele kopalni. Zabrałem szmacianą lalkę wiszącą na linie, na moście. Wróciłem w tym i tym razem udałem się w stronę domku. Spojrzałem na lampę wiszącą na dachu. W środku dostrzegłem fragmenty zielonych kryształów. Zapukałem do drzwi. Potrzebowałem znaku rozpoznawczego, o którym mówił Szczur. Zerknąłem jeszcze na studnię i udałem się w lewo. Tu znalazłem wejście do kopalni. Spojrzałem na wagonik stojący na torach. Brakowało w nich dwóch kółek. Wszedłem do kopalni. Przyjrzałem się panelowi windy. Brak w nim było przycisku. Z ziemi podniosłem kolejne koło do wagonika. Przeszedłem do przodu. Na linie wisiało truchło konia. Spojrzałem na koło – mechanizm na podłodze. Coś w nim brakowało. Przeczytałem też kartkę leżącą z lewej – fragment pamiętnika – dzień 56. Opuściłem kopalnię i w wózku umieściłem dwa kółka. Spojrzałem jeszcze na drogowskaz stojący przy wejściu do kopalni. Zanotowałem to co było na nim napisane i udałem się w lewo. Tu spotkałem kolejną istotę – rodzaj ptaka. Twierdziła, że Jaszczur mieszkający we wieży ukradł jej burzowe jajo i przechowuje je w klatce na wieży. Powiedział mi, że gdy je mu przyniosę, da mi klucz do kamiennego schowka na rozdrożu. Podobno znajdują się w nim części do pociągu. Odsłoniłem kratkę na górze i wyciągnąłem z niej korbę.



Wróciłem do kopalni i udałem się w lewo. W mechanizmie ( koło) umieściłem korbę i przekręciłem ją. Koń podjechał do góry, a wózek spadł w przepaść. Zabrałem przycisk, który odsłoniło truchło konia. Przycisk zamontowałem na panelu windy i nacisnąłem go. Winda była już sprawna, więc wszedłem do niej i zjechałem poziom niżej. Odsłoniłem panel świdra stojącego z prawej strony. Aby go uruchomić, potrzebowałem brakującego elementu. Przeczytałem kolejną kartkę z dziennika – dzień 115, 152 i 182. Dowiedziałem się, że gdzieś tutaj znajdują się złoża zielonych kryształów. Ruszyłem w lewo. Przejście dalej blokował stwór, którego nie miałem jak przegonić. Otworzyłem skrzynkę, w której znalazłem metalowy przedmiot. Zabrałem metalowe pudełko. Wróciłem do świdra i zrobiłem jego zbliżenie. Umieściłem z prawej strony metalowe pudełko. Teraz musiałem tylko poprzestawiać elementy, tak by całość do siebie pasowała, czyli stykała się. Spowodowało to ponownie uruchomienie świdra. Gdy wszystkie lampki zapaliły się, wcisnąłem przycisk ze świdrem, a urządzenie ruszyło do przodu.



Bestia została zabita. Ruszyłem zatem w lewo. Z podłogi zabrałem oderwane szczypce i znów ruszyłem w lewo. Zajrzałem do stojącej tam skrzyni, z której zabrałem linę. Przeczytałem także kolejna kartkę z dziennika – dzień 188. Spojrzałem na rysunek na skale. Zabrałem także nieco zielonych kryształów, które odłamało wiertło, po czym opuściłem kopalnię. Głazy zasypały wejście. Wróciłem pod drzwi chatki. Zrobiłem zbliżenie lampy i umieściłem w niej zielone kryształy. Drzwi chaty otworzyły się, więc wszedłem do środka. Porozmawiałem ze Szczurem, którego uratowałem z Zamku lub ze Szczurzycą, jeśli nie ratowałem Szczura. Chciał bym przyniósł mu magiczny przedmiot z grobowca. Jeśli to zrobię, dostanę klucz do miejsca, w którym znajduje się czerwony monolit, potrzebny do wyrobu ogniwa zasilającego pociąg. Dam mi też kamienną płytkę, którą jego syn znalazł przy grobowcu. Zabrałem ją. Porozmawiałem też z synem Szczura ( w wersji drugiej o zabawce poinformuje Szczurzyca), który zgubił zabawkę. Dałem mu zatem szmacianą lalkę, więc odszedł, odsłaniając zejście do piwnicy. Rozejrzałem się po pokoju. Otworzyłem szufladę w stoliku i zabrałem z niej małą drewnianą figurę. Przeczytałem tekst napisany na kartce. Z wieszaka po prawej stronie zabrałem metalową blaszkę.



Zszedłem do piwnicy. Zerknąłem na beczkę, na której wisiał rysunek figur, przerysowałem go do notatnika. Zajrzałem także do wiklinowego kosza stojącego po drugiej stronie. W nim znalazłem kolejną drewnianą figurkę. Zabrałem ją. Zrobiłem zbliżenie regału. Stało tu już kilka drewnianych figurek. Dołożyłem brakujące dwie. Musiałem ustawić je w odpowiedniej kolejności, którą znałem dzięki podpowiedzi z kartki wiszącej na beczce – miałem ją w notatniku. Gdy ustawiłem figurki, usłyszałem, że coś się otwiera.



Wszedłem zatem w otwarte przejściu. Tu znajdowała się klatka, a w niej siedział człowiek. Powiedział mi, że Szczury zwabiają tu ludzi, by ich jeść. Poprosił mnie bym go uwolnił. W zamian za wolność ofiaruje mi bilet na pociąg, miałem tylko wcisnąć przycisk na ścianie. Spojrzałem zatem na płytkę na ścianie i umieściłem na niej metalową blaszkę. Miałem dwie możliwości. Mogłem ustawić panel tak, by strzałka wskazywała na górę, albo na dół. Góra to uwolnienie staruszka, dół jego śmierć. Chciałem postąpić zgodnie ze swoim sumieniem, więc przestawiłem panel tak, by wskazywał strzałkę do góry. Wcisnąłem przycisk i człowiek był wolny.



Spojrzałem na instrukcję obsługi maszyny stojącej z lewej. Kartka wisiała na ścianie nad nią. Przerysowałem ją do notatnika. Przyjrzałem się jeszcze owej maszynie. Dzięki niej mogłem wykonać element potrzebny do uruchomienia pociągu. Wróciłem na górę i opuściłem chatę Szczura. Na zewnątrz zagadał do mnie uwolniony człowiek. Zostawił dla mnie bilet do pociągu. Zabrałem go. Na jego rewersie znajdował się plan podróży. Wróciłem do góry, do siedzącego tam ptaszyska, a potem jeszcze wyżej. Spojrzałem na tabliczkę, którą tam się znajdowała i zgodnie z podpowiedzią z drogowskazu przy wejściu do kopalni ( miałem go w notatniku), przesuwałem jaszczurkę na pozycję: V, II, IV, I i III.



Gdy to zrobiłem, tabliczka spadła odsłaniając panel z kołami zębatymi. Teraz tylko musiałem je odpowiednio poukładać. W tym celu należało przesunąć blokujące je kwadraty. Kola zębate musiały się ze sobą łączyć od niebieskiego u dołu z prawej, do niebieskiego na górze z lewej. Gdy już je ustawiłem, przesunąłem przycisk z lewej do góry. Wokół wieży wysunęły się ostrza zabijając poczwarę.



Mogłem wejść na wieżę. Zrobiłem to zatem. W tym pomieszczeniu poczytałem leżące tam książki, klikając na każdą z nich. Poznałem co to Szare Ikary? Wiedziałem co ukrywają kopalnie, gdzie szukać rzeźby ? Przeczytałem, że w grobowcu ukryta jest Korona Potępionych i że pociąg musi być zasilany materiałem, zwanym krwistym monolitem oraz to, że woni burzowego jaja boją się ptaki. Wszedłem na górę. Tu zaczepił mnie Jaszczur. Twierdził, że Szare Ikary kradną im burzowe jaja. Chciał, bym przyniósł mu Koronę Potępionych. Dał mi kamienną płytkę, którą zabrałem. Uderzyłem dwa razy w dzwon. Do szalki wpadł jakieś przedmiot. Zabrałem go. Był to klucz.



Uderzyłem w dzwon jeszcze raz. Wszystkie trzy światełka zapaliły się. Zobaczyłem jak do góry podnosi się środkowy grobowiec. Spojrzałem przez lunetę. Musiałem tak manewrować przyciskami, by na skale pojawił się rysunek. Przerysowałem go.



Wszedłem na górę. Tu znalazłem jajo. Otworzyłem klatkę i zabrałem jajo. Na haka z lewej strony powiesiłem linę i zszedłem po niej na dół. Gdybym wrócił tą samą drogą jaką tu wszedłem, musiałbym oddać jajo burzowe. Postanowiłem oddać jajo burzowe posągowi przypominającemu drzewo. Mogłem oddać je także Szaremu Ikarowi, ale byłoby to złe posunięcie. Decyzja jednak należała do mnie. Od posągowi – drzewu dostałem klucz, którym otworzyłem skrytkę w skale. Zabrałem z niej leżące tam przedmioty – części do pociągu. Przeczytałem też liścik. Udałem się do grobowca, gdzie spojrzałem na środkowy grobowiec. Umieściłem w nim dwie brakujące płytki. Pozostało mi ich ułożenie tak, by tworzyły obraz Szarego Ikara.



Wejście otworzyło się, więc wszedłem do środka. Dotknąłem kwadratu. Wydobywający się ze ścian gaz wypełnił pomieszczenie. Nie mogłem się wydostać. Gdy odzyskałem przytomność, wszystko wokół mnie się zmieniło. Dotknąłem sześcian jeszcze raz. Widziałem przesuwające się obrazki, Moim zadaniem było wybranie dwóch pasujących do siebie obrazków. Dobrane były na zasadzie przeciwieństw. Gdy koło zapełniło się płynem, jedna para symboli znikała, po prostu kończył mi się czas. Przykładowe połączenie wyglądało następująco – screen:



Gdy ze sześcianu pozbyłem się wszystkich symboli, w sześcianie pojawiło się przejście. Wszedłem więc w nie. Znalazłem się w sali, gdzie wykonywano wyroki śmierci. Spojrzałem na martwe ciało, co też mogło się z nimi stać? Zajrzałem do wiadra i przeczytałem znajdujący się tam wiersz. Zapamiętałem wers : „ pięciu naprędce maski swe przywdziało…” i „ po dwakroć ładunek przeszył wątłe ciało…”. Zajrzałem także do zlewu. Tutaj znalazłem inną kartkę z innym wierszem. Zapamiętałem wers :” po trzykroć spętany…..” Teraz przejrzałem się zegarowi wiszącemu na ścianie z lewej. Ustawiłem jego wskazówki zgodnie z podpowiedziami z kartek:

- błyskawica – po dwukroć ładunek….. – II;
- kaptur – pięciu naprędce maski…… - V;
- sznur – po trzykroć spętany – III.

Wskazówki zablokowały się na godzinie, którą ustawiłem.



Krzesło elektrycznie zostało uruchomione, więc pociągnąłem za dźwignie na ścianie z prawej. Na krześle pojawił się skazaniec. Porozmawiałem z nim chwilę, gdy zniknął, na krześle pojawiła się korona, którą zabrałem. Mogłem ją dać Szczurowi albo Jaszczurowi w wieży. Szczur wydawał się złym zwierzęciem, więc wybrałem Jaszczura, więc wróciłem na wieżę. Po drodze zaczepił mnie Szary Ikar, który miał do mnie pretensje o burzowe jajo. Wróciłem do wieży i udałem się na górę. Oddałem Koronę Potępionych Jaszczurowi. Obiecał mi, że będzie u niego bezpieczna. Dał mi także owalny klucz do skrytki u podnóża jego wieży. Zabrałem go więc. Wyszedłem z wieży i kliknąłem na skrytkę, by ją otworzyć. Umieściłem owalny klucz na miejscu. Teraz musiałem tylko poprzestawiać znaki od najprostszego do najbardziej złożonego elementu, licząc od lewej strony.



Gdy to zrobiłem, skrytka otworzyła się, a ja znalazłem czerwony monolit. Zabrałem go. Wróciłem do chaty Szczura. Nie byłem tu mile widziany. Zszedłem do piwnicy, a potem w jej głąb, do urządzenia. Umieściłem w nim czerwony monolit i pociągnąłem za dźwignię. Monolit przybrał inną postać. Zabrałem ogniwo zasilające. Opuściłem dom Szczura i udałem się na most. Strażnikowi dałem oderwane szczypce i mogłem przejść przez most. Ruszyłem więc do pociągu. Przywitał mnie maszynista, który jak mi powiedział dawno temu zaryglował drzwi do pociągu, a kombinację do nich niestety zapomniał. Powiedział mi także, że potrzebne mu części do pociągu i bilet z trasą podróży. Spojrzałem na drzwi pociągu, po czym dotknąłem metalową płytkę. Kombinację znałem. Widziałem ją na skale, gdy spojrzałem przez lunetę na wieży. Podpowiedź miałem w moim notatniku. Ustawiłem zatem odpowiedni wzór.



Maszynista wszedł do pociągu, więc udałem się tam za nim. Dałem mu części do pociągu, ogniwo i bilet. Mógł już uruchomić pociąg, więc ruszyliśmy. Śniłem o rzeźbie ze wzniesionymi rękoma. Obudziło mnie przeszywające zimno. Byłem na miejscu.

Mroźne Łzy

Opuściłem pociąg i udałem się w prawo. Porozmawiałem ze strażnikiem bramy. Miał polecenie nikogo nie wpuszczać. Udałem się zatem kolejny raz w prawo. Trafiłem do chaty kowala. Z nim także porozmawiałem. Zaprosił mnie do swojej chaty. Tam przyjrzałem się rysunkowi wiszącemu na kominku. Przerysowałem szkic do notatnika.



Kolejny raz porozmawiałem z kowalem. Powiedział mi, że jeśli chce obudzić rzeźbę na wzgórzu, muszę przeszyć jej kamienne serce ostrzem wykutym z gwiezdnego metalu. Zdobycie go nie będzie łatwe, a on nie wie jak ów miecz ma wyglądać. Może to mi powiedzieć pewien starzec, który mieszka w katedrze. Kowal pozwolił mi przenocować w swojej chacie. Śniłem o kobiecie, która mnie wyzwała. Obudziłem się, gdy zobaczyłem, że mam zakrwawione dłonie. Kowal powiedział mi, że w nocy ktoś napadł na wioskę rozsiewając wkoło dziwna mgłę. Później pojawili się rycerze, którzy wymordowali mnóstwo istot. Opuściłem chatę i ruszyłem w lewo. Strażnik bramy już nie żył. Wędrowałem więc dalej w lewo. Od kolejnej istoty dowiedziałem się, że wioska została zaatakowana w nocy. Nieznajomy chciał, bym pozbył się mgły. Miałem odszukać maga , mieszkającego w katakumbach na wzgórzu i poprosić go o pomoc. Dostałem też klucz do bramy. Udałem się zatem do bramy i otworzyłem ją kluczem. Niestety jej mechanizm był popsuty i musiałem ją otworzyć ręcznie. Musiałem tak poprzestawiać panele, by zielony panel z trybikiem znalazł się z prawej strony.



Brama otworzyła się, więc przeszedłem przez nią. Po drodze z łodzi zabrałem niebieskie kwiaty i wszedłem w przejście w skale.



Trafiłem do katakumb i miejsca z dziwnym stołem i machinerią. Spojrzałem na niego, po czym przeszedłem w lewo. W pomieszczeniu było mnóstwo trumien. Zagadałem do stojącego przy ścianie mężczyzny. Był to mag, który jak mi powiedział obserwował duchy. Przyciągał je za pomocą stołu transcendencji. Potrzebował do tego niebieskich kwiatów. Miałem mu je przynieść. Zabrałem jeden, który pojawił się na podeście.



Wyszedłem na zewnątrz i ruszyłem na wzgórze. Tu znalazłem dwa kwiaty, zerwałem je. Spojrzałem na rzeźbę, o której tyle myślałem. Porozmawiałem jeszcze z postacią w czerwonej pelerynie.



Wróciłem do katakumb i Sali ze stołem. Spojrzałem na mechanizm, po czym wrzuciłem w otwór na górze cztery kwiaty. Za każdym razem kolejne światełko zapalało się. Na stole pojawił się znajomy mi błazen. Powiedział mi, że sto stał skazany na zakopanie żywcem. Chciał, bym choć po śmierci okazał mu łaskę. Kolejny raz musiałem wybrać, uwolnić go, czy też zostawić zakutego. Decyzja oczywiście należała do mnie. Ja jednak postanowiłem go uwolnić. Wróciłem do maga i powiedziałem mu o mgle. Dostałem mieszek z proszkiem, który miałem rozsypać w pobliżu mgły. Zabrałem zatem mieszek z proszkiem i opuściłem jaskinię. Wejście do katakumb zostało zamknięte. Wróciłem zatem do lokacji z mgłą. Wysypałem proszek na mgle (na dole), a ta zniknęła. Przeszedłem w lewo. Tutaj porozmawiałem z kolejnym strażnikiem. Powiedział mi, że istoty, który ich zaatakowały, to Szare Ikary. Podobno jedna z nich jest ranna. Powędrowałam w stronę katedry, czyli w górę ekranu. Drzwi były zamknięte, ale na placu stały dwie kolumny z posągami. Znajdowały się na nich takie same wzory, jakie widziałem na rysunku, na kominku kowala – miałem je przerysowane w notatniku. Wystarczyło, że na kolumnach ustawiłam odpowiednie symbole:

- lewa kolumna – screen:



- prawa kolumna – screen:



Gdy ustawiałem kolejne kolumny, te zapadały się w dół. Drzwi katedry otworzyły się. Wszedłem zatem do środka. Znalazłem się w pomieszczeniu z bardzo zakurzonymi obrazami. Mogłem je obejrzeć, po czym udałem się do kolejnego pomieszczenia. Tu też były takie obrazy. Obejrzałem je, po czym wszedłem w drzwi z lewej. Była to pracownia malarza, staruszka o którym wspominał kowal. Porozmawiałem z nim. Powiedział mi, że swój miecz zakopał w ziemi wiele lat temu. Obiecał namalować mi miecz jeśli oczyszczę trzydzieści namalowanych przez niego obrazów. Zabrałem zatem pędzle do renowacji obrazów. Drogę do właściwych dzieł sztuki miał mi pokazać jego kot. Zwierz chciał, bym szedł na łatwiznę. Zaznaczył mi obrazy, na którym malarz ukrył szkice miecza i powiedział mi, żebym nie oczyszczał obrazów, a skupił się tylko na tych zaznaczonych. Było jedno ale…! Musiałem je zniszczyć. Zabrałem noże, które mi zostawił. Decyzja należała do mnie. Zdecydowałem się jednak oczyścić wszystkie trzydzieści obrazów. Używałem więc na kolejnym obrazie zestawu pędzli, oczyszczając je. Oczyszczałem oczywiście też te, przy których znalazł się czerwony ślad pazurów kota. Oczyściłem zatem wszystkie obrazy w dwóch pomieszczeniach i kilka w pracowni malarza. W między czasie w jednych z sal przeczytałem kartkę leżącą na krześle. Po wyczyszczeniu wszystkich obrazów, otrzymałem od malarza szkic miecza opuściłem katedrę. Malarz zamknął za mną drzwi. Wróciłem do lokacji, w której rozsypałem proszek i udałem się w lewo, a potem do przodu, do palącego się budynku. Porozmawiałem z siedzącym na instrumencie osobnikiem. Poprosił mnie o odnalezienie latającego stwora, który według niego był ranny. Nie mógł przez to daleko odlecieć. Wróciłem więc pod chatę kowala i tym razem wszedłem na dach chatki. Tam porozmawiałem z Szarym Ikarem. Poprosił mnie, bym dał mu w spokoju umrzeć. Udałem się zatem , by opowiedzieć o rezultatach moich poszukiwań. Gdy stwór zapytał, czy znalazłem skrzydlatą bestię? Musiałem wybrać, czy zdradzić jego kryjówkę? Czy też przemilczeć pytanie i oszczędzić nieszczęśnika? Zdecydowałem się , że umrze w spokoju i przemilczałem odpowiedź. Stwór powiedział mi, że dalszą drogę wskaże mi muzyka, więc gdy zniknął, dotknąłem instrumentu. Moim zadaniem było zagranie melodii. Musiałem klikać na klawisze tak jak wskazywały na to nuty. Utrudnieniem było to, że nuty były ustawione w moją stronę, zaś instrument obrócony. Musiałem się bardzo dobrze przyglądać, by nie popełnić błędu.



Gdy wybrałem właściwe klawisze, skała z lewej zaczęła drgać i pojawił się na niej kamienny dysk z symbolami. Zabrałem go. Wróciłem w tył, do altany. Spojrzałem na panel na dole. Umieściłem w nim brakujący, kamienny dysk. Teraz musiałem je poprzestawiać tak, by kamienny dysk z częścią wzoru pasował do rysunku na panelu.



Gdy to zrobiłem, wysunął się schowek i zabrałem z niego gwiezdny metal. Wróciłem do kowala, który wiedział co z nim zrobić. Dałem mu gwiezdny metal. Kowal z zapałem przystąpił do wykuwania miecza, zapiski bardzo mu się przydały. Po chwili mogłem już zabrać miecz wykuty z gwiezdnego metalu – gwiezdny miecz. Udałem się zatem na wzgórze i zatopiłem gwiezdny miecz w rzeźbie ze wzniesionymi rękoma. Ten przebił rzeźbę i otworzył portal.



Wszedłem więc w niego. Poczułem jak coś unosi mnie do góry. Gdy otworzyłem oczy, byłem już w kompletnie innym miejscu.

Portal

Przeszedłem w prawo. Tu zagadałem dwie postacie stojące przy zamkniętej kracie. Powiedziały mi, żeby poznać prawdę, potrzebuje odpowiedniego klucza. Krata otworzyła się, a ja musiałem wybrać. Mogłem zabrać jasny klucz, jeśli uważałem, że byłem dobrym człowiekiem i nie miałem sobie nic do zarzucenia, albo ciemny, jeśli sądziłem, że moje serce spowija mrok. Jeśli podczas wyborów zrobiliście choć jeden błąd, dokonaliście niewłaściwego wyboru, radziłabym wybrać ciemny klucz, a jeśli nie, to bierzcie jasny. Wybrałam jasny klucz i powędrowałem z nim na lewo. Dotarłem do kolejnych wrót. Tu zagadałem istotę siedzącą na dziwnym, wielogłowym stworze.



Postać kazała mi zejść w głąb miejsca, gdzie dobro i zło w równiej mierze pokaże mi drzwi mojego przeznaczenia. Wrota otworzyły się, więc wszedłem w nie. Szedłem cały czas na kolanach. Na końcu tunelu była drabina, którą zszedłem na dół. Po zejściu na dół ujrzałem windę, wsiadłem do niej i zaczęłam zjeżdżać w dół. Straciłem poczucie czasu. Zdawało mi się, że moja podróż nie ma końca. Powracały wspomnienia. Sam nie wiedziałem już, czy w swoim życiu postępowałem godnie. Zasnąłem i gdy właśnie śnił mi się koszmar, obudziłem się, a winda zaczęła zwalniać. Przede mną wisiała szalka wagi, na której położyłem swój wybrany klucz. Pojawiła się postać i poznałem prawdę o sobie i obejrzałem zakończenie mojej historii.

Koniec.
--------------------
Tu mnie znajdziesz :) http://lubiegrac.pl/ http://przygodowki.net/ http://przygodozona.blog.pl/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1